Przeglądanie w kategorii

Dla dzieci

BAJKI INACZEJ czyli wierszem,

Wiersze dla dzieci – PANI ZIMA

Posłuchajcie tej bajeczki, co się zowie
O niedobrej i niesprawiedliwej wdowie
Która tylko dwie córeczki w domu miała
I tę brzydką i leniwą wyróżniała

Gdyż rodzonym dzieckiem matki swojej była
A ta druga cicho krzywdy swe znosiła
Chociaż była

BAJKI INACZEJ czyli wierszem,

Wiersze dla dzieci – O RYBAKU I ZŁOTEJ RYBCE

 

 

Nad brzegiem morza, w maleńkiej chatce
Gdzie wiatr złocistym wciąż sypał piaskiem
Mieszkał ubogi, zwyczajny rybak
Z gderliwą żoną, która swym wrzaskiem

Wciąż zamęczała męża swojego
Który szlachetny był i uczciwy
Stale pretensje miała do niego
On chociaż biedny, to

BAJKI INACZEJ czyli wierszem,

Wiersze dla dzieci – STOKROTKA

Daleko na wsi, tuż koło drogi
Tam, gdzie czasami wieśniak ubogi
Szedł spracowany, stała altana
Z ogródkiem, w którym pomalowana

Była sztacheta każda oddzielnie
A na murawie wyrosła dzielnie
Mała stokrotka, do której słońce
Wciąż wysyłało swoje gorące(więcej…)

Dla dzieci,

Wiersze dla dzieci – FUTBOLÓWKA

Jestem piękna, kolorowa
I do grania wciąż gotowa
Mam naturę właśnie taką
Że podobam się chłopakom

Kiedy w rękach mnie trzymają
Prawie z dumy, aż pękają(więcej…)

Dla dzieci,

Wiersze dla dzieci – NA PODWÓRZU

Na podwórku we wsi Róża
Pojawiła się kałuża
Ciepły deszczyk równo padał
Kogut z kurką sobie gadał

Która, na grzędzie przysiadła
I o mało co, nie spadła
Bo kogucik kolorowy
Wprawił ją tym w zawrót głowy

(więcej…)

BAJKI INACZEJ czyli wierszem,

Wiersze dla dzieci – ROSZPUNKA

Dawno, dawno temu kiedyś na tym świecie
Żyli mąż i żona, trzymali w sekrecie
Jedno wciąż życzenie, które razem mieli
Że bardzo dzieciątka swojego pragnęli

Gdy żona znalazła powód do nadziei
Słuchajcie uważnie teraz po kolei
Przez

Dla dzieci, Przypadkowe,

Wiersze dla dzieci – wiersze okolicznościowe – CUD

 

W drewnianej chacie nad brzegiem morza
Słonko wschodziło zawsze z mew krzykiem
Czasem też wzeszła polarna zorza
Zaprzyjaźniona z małym chłopczykiem

Fale szumiały, wiatr wkoło huczał
Bezkresna przestrzeń, horyzont znikał
A on rączkami mamę przytulał
I swoim dobrem na wskroś